czwartek, 5 marzec 2009

Specyficzne dopasowanie reklam do otoczenia

Ostatnio przeglądając strony często mam wyłączony Adblock Plus w Firefoksie, bo wycina całkiem sporo i niektóre strony są za bardzo pozbawione różnych elementów. Czasami tracą też sporo z funkcjonalności.
Poza tym, zwyczajnie warto czasami popatrzeć na reklamy, które nie są zbyt nachalne (z naszego podwórka nie powinien usuwać np. AdSense, AdKontekst, OnetKontekst i nie tylko, ale mniejsza z tym, bo nie o to w tym wpisie chodzi), a wychodziłem też z założenia, że będę go używał gdy mi reklamy będą przeszkadzać, a nie gdy w ogóle będą.
Otóż odwiedzając różne strony często widuję reklamę cudownego medalika wyświetlaną w AdSense - jakaś ostra akcja promocyjna musi to być, bo te strony nijak się mają do tematyki religijnej i kontekstowość jest tu raczej mocno naciągana...

Przed chwilą zobaczyłem tę reklamę na stronie głównej bloga i to w sumie jeszcze nic mając na uwadze powyższe, ale zobaczcie jak ładnie się ona komponuje z moim wpisem :-)

Cóż, jak wspominałem wcześniej dla tej reklamy tematyka raczej nie ma znaczenia. Ciekawe jednak czy wzięli pod uwagę, że na stronach wyświetlających reklamy, ludzie mogą używać zdjęć? I to niekoniecznie skromnych i religijnych? No chyba, że ta reklama ma być przeciwwagą dla treści zamieszczonej na stronie...

Etykiety: , , ,

poniedziałek, 2 marzec 2009

Komisja Europejska kontra Microsoft, a Google, Opera i Mozilla w tle

Ten post właściwie miał być komentarzem do wpisu Zbyszka, ale ponieważ nie mogłem opublikować komentarza na jego blogu (albo wpadłem do filtra antyspamowego, albo coś innego sprawiło, iż mimo wysłania komentarz się nie pojawił) postanowiłem zamieścić wpis u siebie.

Nie da się ukryć, że Gandalf potrafi pisać długie wiadomości i czasami trzeba mieć sporo czasu, żeby je przeanalizować i sensownie się do nich odnieść.

Tak też było z wpisem Mozilla nie chce wyrzucać IE z Windows!
Kilka dni temu przeczytałem go "po łebkach" gdy się pojawił na planecie, a dzisiaj znalazłem więcej czasu aby do niego wrócić.

Streszczał wpisu Zbyszka nie będę, bo sami możecie go przeczytać jeśli tego jeszcze nie zrobiliście.
Natomiast co do tematu, to może zamiast zmuszać do czegoś Microsoft należałoby zmusić naszą (nie chcę się wypowiadać odnośnie tego jak jest w innych państwach) administracją i rząd aby nie wymuszały na ludziach korzystania z Windows (np. w Polsce nadal firmy aby rozliczać się z ZUSem muszą korzystać z Płatnika, który wymaga Windows i IE)...

Może lepiej wprowadzić wymóg aby szkoły i uczelnie uczyły nie tylko na bazie Windows i MS Office ale też innych systemów i programów (choćby Ubuntu i Open Office - ale to oczywiście nie jedyne alternatywy).
Trzeba ludzi edukować, pokazywać im alternatywy oraz wyjaśniać różnice - przynajmniej w samych programach i ich działaniu oraz możliwościach.

W praktyce jak widać ludzie potrafią zainstalować inną przeglądarkę i z niej korzystać, czyli wystarczy dać im dobry wybór i coś zrobią.
Przynajmniej część z nich - oczywiście gdyby Windows nie zawierał IE byłoby lepiej, ale z drugiej strony nie można oczekiwać, że firma sama będzie działać na swoją szkodę.
Raczej należy się starać aby ludzie mogli i chcieli korzystać z innego systemu (ale nie wiem czy to realne - Windows ma cały czas ponad 99% rynku systemów operacyjnych w Polsce).

Niestety na dzień dzisiejszy mamy sytuację, w której dla wielu osób synonimem systemu operacyjnego jest Windows a np. wyszukiwarki - Google.
Na szczęście coraz więcej osób przestaje myśleć, że Internet to takie niebieskie "e" na pulpicie.

Potrzeba nam edukacji oraz alternatyw - bardzo dobrych alternatyw na wysokim poziomie oraz edukacji, bo wiele osób nawet nie wie, że jakieś alternatywy istnieją...

Etykiety: , , , , , , , , , , ,

poniedziałek, 19 styczeń 2009

Dziś wypada Najbardziej Przygnębiający Dzień w Roku - Blue Monday

Właśnie usłyszałem przed chwilą w PINie, że mamy dzisiaj najbardziej przygnębiający dzień w roku.
Żeby się upewnić czy się aby nie przesłyszałem, wklepałem odpowiednie zapytanie do pewnej przeglądarki a ta przekazała je do pewnej wyszukiwarki i faktycznie - na 1. stronie m.in. TVN24, Wyborcza, Bankier, Wprost, Dziennik...

Okazuje się, że Blue Monday to wprowadzone przez Cliffa Arnalla określenie najbardziej depresyjnego dnia w roku, przypadającego w poniedziałek, w trzeciej dekadzie stycznia.
Sam termin Blue Monday (przygnębiający poniedziałek) wprowadził w 2004 roku Cliff Arnall - brytyjski psycholog, pracujący na Cardiff University. Arnall wyznaczał datę najgorszego dnia roku za pomocą wzoru matematycznego uwzględniającego czynniki meteorologiczne (krótki dzień, niskie nasłonecznienie), psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych) i ekonomiczne (czas, który upłynął od Bożego Narodzania powoduje, że kończą się terminy płatności kredytów związanych z zakupami świątecznymi).
Blue Monday, na podstawie wzoru Arnalla, wyznaczono na: 24 stycznia 2005, 23 stycznia 2006, 22 stycznia 2007, 21 stycznia 2008, 19 stycznia 2009.

Wracając zaś do dnia dzisiejszego - na szczęście postanowień noworocznych nie miałem, więc nie miałem o czym zapomnieć ;)
Natomiast kilka godzin wcześniej w tym samym PINie wpadło mi w uszy, że dzisiaj złotówka jest najsłabsza od 4 czy 4,5 roku...
Po połączeniu tej informacji z tym, że ok. 6 mies. wcześniej było odwrotnie - znaczy złotówka bardzo mocna w stosunku choćby do euro to faktycznie jest powód do depresji (czemu wtedy nie kupiłem euro albo...?).
O sytuacji na giełdzie wspominał nie będę - różowo nie jest od ok. roku, wiadomo kryzys idzie itp. itd., a na odbicie trzeba poczekać aż się sięgnie dna (tylko nie wiadomo gdzie ono jest, bo już się parę razy okazywało, że to jednak jeszcze nie dno)...
Komisja Europejska tnie też prognozy wzrostu gospodarczego dla Polski - miało być zdaje się jakieś 3,5% wzrostu PKB, ale obcięli przewidywania na 2% wzrostu (w sumie i tak optymistycznie, bo niektóre banki dają 1,1 a nawet 0% wzrostu PKB dla Polski).

Wprawdzie to początek roku, ale może lepiej przyjąć, że faktycznie dzisiaj jest najbardziej przygnębiający dzień w roku, a każdy następny będzie lepszy :)

Etykiety: , , , , ,

poniedziałek, 12 styczeń 2009

Kaledarz z limitowanej serii - czyli jaka firma jest tak odważna w Polsce

Wiadomo, że prawie każda firma ma jakieś gadżety, które mają tę firmę promować.
Nagminnie stosowane są różne długopisy, notesy, smycze, kubki, koszulki i oczywiście kalendarze.
Oczywiście jakość różnych upominków jest często zależna od tego komu są one wręczane, niekiedy nawet powstają limitowane serie takich upominków.
Przykładowo o ile długopisów o wartości ok. 1 zł firma zamawia przynajmniej kilkaset (czy kilka tysięcy - kwestia wielkości) o tyle np. markowych piór Parkera zamawia kilka, bo takie gadżety otrzymują tylko wybrani np. dyrektorzy.
Natomiast poza kwestią wartościową opisaną powyżej mamy czasami do czynienia z innym limitowaniem - czyli np. specjalna edycja kalendarza.
Podejrzewam, że pierwowzorem takich zachowań był legendarny już kalendarz Pirelli (jeśli ktoś nie zna i nie słyszał to zapraszam do Wikipedii i na oficjalną stronę).
W przypadku opisywanym przeze mnie pewna firma wydała właśnie tego typu limitowaną edycję kalendarza.
Poniżej zamieszczam zdjęcie okładki:

Zdjęcie dostępne również w katalogu Picassa.
Kto zgadnie dla kogo wykonano ten kalendarz?

Etykiety: , , , ,